Pomożesz każdemu. Zrobisz przysługę, dołożysz swój czas, podwieziesz, wysłuchasz. A kiedy przychodzi moment, żeby powiedzieć, ile to kosztuje, głos ci siada i podajesz kwotę niższą, niż zamierzałeś.
To nie jest kwestia obfitości ani afirmacji. To jest kwestia tego, czego się nauczyłeś, i da się to rozłożyć na części.
Skąd się to bierze
Z trzech miejsc, zwykle wszystkich naraz.
Pierwsze to dom. Jeśli w domu mówiło się, że pieniądze psują ludzi, że bogaci muszą być nieuczciwi, że porządny człowiek nie liczy, to nie było to zdanie o ekonomii. To była instrukcja tożsamości: możesz mieć albo być dobry, wybierz.
Drugie to rola, w której ci wygodnie. Dawanie daje poczucie bycia potrzebnym. Branie stawia cię w pozycji, w której ktoś może odmówić, i dlatego jest trudniejsze.
Trzecie to jedna konkretna sytuacja, w której poprosiłeś i zostałeś potraktowany źle. Wystarczy jedna, jeśli była dostatecznie nieprzyjemna, a im wcześniej się wydarzyła, tym mocniej trzyma.
Po czym to poznać
- podajesz kwotę niższą, niż postanowiłeś minutę wcześniej
- tłumaczysz cenę, zanim ktokolwiek o nią zapyta
- robisz dodatkowe rzeczy za darmo, żeby cena była w porządku
- nie przypominasz się o zaległą płatność, bo to niezręczne
- cieszysz się bardziej z pochwały niż z przelewu
Ostatni punkt jest najbardziej zdradliwy, bo wygląda na szlachetność, a jest po prostu wygodniejszą walutą.
Co realnie pomaga
Ustal cenę, zanim usiądziesz do rozmowy
Na kartce, wcześniej, na spokojnie. Cena ustalana w trakcie rozmowy zawsze wychodzi niższa, bo negocjujesz wtedy sam ze sobą, a druga strona tylko się przygląda.
Podaj kwotę i zamilcz
To jest najtrudniejsza rzecz w całym tekście. Po podaniu ceny nie dodawaj ani jednego zdania. Cisza po kwocie jest niewygodna i właśnie dlatego ludzie ją zapełniają obniżką.
Przestań tłumaczyć
Uzasadnienie ceny jest zaproszeniem do dyskusji o cenie. Im dłużej tłumaczysz, tym bardziej brzmi to, jakbyś sam nie był pewien.
Zacznij od małego
Nie od podwojenia stawki. Od jednej sytuacji w tygodniu, w której nie zrobisz czegoś za darmo. To buduje zupełnie inaczej niż wielka decyzja podjęta w niedzielę wieczorem.
Czego nie robić
Nie powtarzaj afirmacji o obfitości, licząc, że to wystarczy. Zdanie mówione do lustra nie zmieni czegoś, czego się uczyłeś dwadzieścia lat w domu, przy stole.
Nie wmawiaj sobie, że jesteś ponad pieniądze. To najczęstsza wersja tej samej blokady, tylko przebrana za duchowość.
I nie porównuj się do ludzi, którzy biorą bez wahania. Nie wiesz, ile z tego jest pewnością, a ile pozą, i nie ma to znaczenia dla twojej sprawy.
Dlaczego piszę o tym akurat ja
Bo w mojej branży ten problem jest podwójny. Panuje przekonanie, że za pomoc duchową nie wypada brać pieniędzy, a kto bierze, ten oszukuje.
Napisałem o tym osobno, dlaczego za pracę z energią trzeba płacić, i to samo dotyczy każdego, kto pracuje sobą: terapeuty, nauczyciela, opiekunki, człowieka od remontów, który zawsze coś dorzuci gratis.
Najczęstsze pytania
Czy branie pieniędzy za pomaganie jest w porządku?
Jest, i to nie jest kompromis. Człowiek, który nie zarabia na tym, co robi, musi to robić po godzinach, na resztkach sił, i prędzej czy później przestaje. Ludzie, którym mógłby pomóc, tracą na tym najwięcej.
A jeśli ktoś naprawdę nie ma?
To twoja decyzja i wolno ci ją podjąć. Ważne tylko, żeby była decyzją, a nie odruchem, który uruchamia się przy każdym.
Czy to jest blokada energetyczna?
Czasem tak, a bardzo często to po prostu wyuczone zachowanie, które da się zmienić bez niczyjej pomocy. Zacznij od tego, co wyżej, i dopiero jeśli przez dwa miesiące nic nie drgnie, szukaj głębiej.
Kiedy to nie tylko nawyk
Rozpoznasz to po jednej rzeczy: wiesz, co zrobić, ustaliłeś cenę na kartce, powtórzyłeś sobie zdanie, a i tak w tamtym momencie ciało nie pozwala ci go wypowiedzieć. Za każdym razem tak samo, niezależnie od tego, ile razy ćwiczyłeś.
Wtedy zwykle nie chodzi już o nawyk, tylko o coś, co siedzi pod nim i włącza się szybciej niż myśl.
Od tego jest analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia. Kosztuje 48 zł i kończy się konkretną odpowiedzią, co widzę, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi, że to zwykłe wyuczone zachowanie i nie ma tam nic więcej.
