Przeczytaj listę i policz, ile pozycji pasuje do ciebie. Potem zrób tylko trzy rzeczy, te najłatwiejsze z twoich. Nie czterdzieści, trzy. Tak się odzyskuje pierwszą różnicę w ciągu tygodnia.
Dlaczego to nie jest kwestia snu
Większość ludzi, którzy czują, że im brakuje siły, próbuje to naprawić odpoczynkiem. Śpią dłużej, biorą wolne, jadą na weekend. Wracają i po trzech dniach jest tak samo.
Dzieje się tak dlatego, że odpoczynek dolewa do dziurawego naczynia. Dopóki nie zatkasz odpływu, możesz dolewać bez końca.
Lista niżej to odpływy. Nic na niej nie jest dramatyczne, i to jest właśnie powód, dla którego okradasz się z energii, nie zauważając tego. Pojedyncze zachowanie kosztuje tyle mało, że nie warto się nim zajmować. Dwadzieścia naraz kosztuje tyle, że nie masz siły wstać.
Rozmowy i ludzie
– dajesz drugą godzinę komuś, kto narzeka, bo nie umiesz zakończyć pierwszej
– słuchasz cudzych kłopotów, z którymi nikt nie zamierza nic zrobić
– tłumaczysz się z odmowy, zamiast tylko odmówić
– dopytujesz, co dalej, przy sprawie, która nie jest twoja
– wchodzisz w rolę tego, kto rozwiąże cudzy problem
– prowadzisz trudne rozmowy wieczorem, kiedy nie masz już czym się bronić
– odpisujesz od razu na wiadomości, które mogą poczekać do rana
– zostajesz w rozmowie, z której chciałeś wyjść pół godziny temu
Telefon i głowa
– czytasz o cudzych dramatach przed snem
– sprawdzasz, co robi osoba, która zrobiła ci krzywdę
– prowadzisz w głowie rozmowy, które się nie odbyły i nie odbędą
– wracasz do zdania, które ktoś powiedział ci trzy lata temu
– planujesz w nocy, bo w dniu nie było czasu
– trzymasz otwartych piętnaście spraw naraz, z których żadna się nie domyka
– zaczynasz dzień od telefonu, zanim jeszcze wstaniesz
– rozstrzygasz w myślach cudze sprawy, o które nikt cię nie prosił
Dom i rzeczy
– trzymasz rzeczy po ludziach, z którymi nie chcesz mieć kontaktu
– śpisz w pokoju, w którym pracujesz
– masz w domu jedno miejsce, do którego nie zaglądasz od lat, i wiesz które
– odkładasz jedną naprawę, która przypomina ci o sobie codziennie
– jesz przy ekranie
– nie wietrzysz sypialni, bo zimno
– trzymasz prezenty, których nie chcesz, bo ktoś by się obraził
– masz w telefonie numery ludzi, do których nigdy nie zadzwonisz, a widok ich imion coś w tobie robi
Ciało
– oddychasz górną częścią klatki i nie wiesz o tym
– siedzisz w jednej pozycji przez cztery godziny
– pijesz kawę zamiast spać
– odkładasz jedzenie na później, bo nie ma czasu, i jesz raz dziennie
– nosisz napięcie w szczęce i barkach, które trwa tak długo, że przestało być zauważalne
– nie ruszasz się w ogóle albo ruszasz się tylko na wynik
– kładziesz się po pierwszym sygnale senności dopiero trzy godziny później
– przestałeś zauważać, kiedy jesteś głodny albo zmęczony
Pieniądze i praca
– podajesz cenę i od razu ją tłumaczysz
– robisz rzeczy darmo komuś, kto za podobne rzeczy płaci innym
– nie upominasz się o to, co ci się należy, bo niezręcznie
– sprawdzasz pracę po godzinach, choć nikt tego nie wymaga
– zostajesz dłużej, żeby nie wyjść pierwszy
– bierzesz zadania, które miał zrobić ktoś inny, bo szybciej samemu
– odkładasz rozmowę o podwyżce drugi rok
– liczysz w głowie cudze pieniądze
Co z tego zrobić
Policz swoje. To jest cała diagnoza i nie potrzebujesz do niej nikogo.
Do ośmiu to normalne życie. Każdy ma kilka i nic się z tym nie dzieje.
Od dziewięciu do osiemnastu znaczy, że odpływ jest większy niż dolewanie, i stąd bierze się zmęczenie, które nie mija po weekendzie.
Powyżej osiemnastu znaczy, że tracisz na bieżąco więcej, niż jesteś w stanie odzyskać, i wtedy żaden odpoczynek nie zadziała, dopóki nie zmieni się kilka pozycji z listy.
Teraz najważniejsze: nie bierz się za wszystkie. Wybierz trzy najłatwiejsze, czyli takie, które możesz zmienić bez niczyjej zgody i bez rozmowy z kimkolwiek. Rób je przez tydzień. Dopiero potem dobierz kolejne trzy.
Powód jest praktyczny. Lista czterdziestu rzeczy do zmiany nie zostaje zmieniona nigdy, a trzy zostają zmienione prawie zawsze.
Czego nie robić
– nie ogłaszaj nikomu, że od dziś stawiasz granice, bo to zaproszenie do dyskusji
– nie zmieniaj dwudziestu rzeczy w jeden poniedziałek
– nie rób z tej listy powodu do wyrzutów; to są nawyki, nie wady charakteru
Jak to utrwalić
Zapisuj. Jedno zdanie dziennie o tym, która z trzech rzeczy wyszła, a która nie. Nie dla porządku, tylko dlatego, że bez zapisu po dziesięciu dniach nie pamiętasz, od czego zacząłeś, i wracasz do punktu wyjścia.
Kartka wystarczy. Jeśli wolisz mieć to poprowadzone dzień po dniu, zrobiłem na to dziennik zmiany na pierwszy miesiąc.
Kiedy to nie wystarcza
Bywa, że człowiek odhacza cztery pozycje, trzyma je przez dwa miesiące i nadal budzi się bez siły. Odpływy zatkane, a naczynie dalej puste.
Wtedy zwykle nie chodzi już o bieżące zachowania, tylko o to, co się przez lata odłożyło, kiedy te zachowania działały. To trzyma się samo i nie reaguje na zmianę nawyków.
Od tego jest sprawdzenie. Analiza energetyczna ze zdjęcia kosztuje 48 złotych i kończy się konkretną odpowiedzią: co widzę, ile tego jest i skąd przyszło. Także wtedy, gdy odpowiedź brzmi, że to zwykłe przemęczenie i nie ma tam nic więcej.
Jeśli wyjdzie, że jest co zdejmować, dalej jest oczyszczenie energetyczne. Ceny w cenniku.
Najczęstsze pytania
Od ilu pozycji powinienem się przejąć?
Od żadnej. Przejmowanie się nic nie zmienia, a liczba służy tylko do tego, żeby zobaczyć skalę i wybrać trzy rzeczy.
Co jeśli najwięcej mam w kategorii z ludźmi?
To najczęstszy wynik i zwykle znaczy, że w twoim otoczeniu jest konkretna osoba, przy której wychodzisz pusty. Spisałem listę sygnałów, po których to poznasz, i wysyłam ją za darmo: pobierzesz ją tutaj.
Czy to nie jest zwykły poradnik o higienie dnia?
W połowie tak i nie udaję, że jest inaczej. Różnica jest w tym, że po zatkaniu odpływów widać wreszcie, czy brakuje czegoś jeszcze, a przed zatkaniem nie widać nic.
Ile czasu zajmuje pierwsza różnica?
Przy trzech zmienionych rzeczach zwykle tydzień. Jeśli po dwóch tygodniach nie ma żadnej różnicy, to znaczy, że sprawa nie jest w tych zachowaniach.
Zacznij od trzech
Nie czterdziestu. Trzech, najłatwiejszych, takich, które zależą tylko od ciebie.
Przez tydzień. Potem policz jeszcze raz.