W skrócie: Jeśli przez kilka dni po oczyszczeniu czujesz się gorzej zamiast lepiej, to najczęściej nie jest znak, że coś poszło źle. Tłumaczę, skąd bierze się ten spadek, ile zwykle trwa i czego ta praca za ciebie nie zrobi.
Dzień dobry
To pytanie dostaję zwykle trzeciego albo czwartego dnia, wieczorem, w wiadomości pisanej ostrożnie, żeby nie wyjść na roszczeniowego. „Miało być lepiej, a jestem rozbity. Czy tak ma być?”
Odpowiadam zawsze to samo i uprzedzam o tym wcześniej, żeby nikogo nie zaskoczyło. Ale samo „tak, to normalne” to za mało, bo brzmi jak wykręt handlowca, któremu nie wyszło. Więc wytłumaczę, skąd to się bierze.
Ciało nie ma jednego przełącznika
Wyobrażamy sobie, że organizm działa jak komputer: sygnał idzie nerwem, jest natychmiast i albo jest, albo go nie ma. To prawda, ale tylko połowa prawdy.
Robert Becker, chirurg ortopeda ze szpitala weteranów w Syracuse, dwukrotnie nominowany do Nobla, spędził trzydzieści lat na mierzeniu drugiej połowy. Opisał ją w książce „The Body Electric”. Jego teza, w jednym zdaniu, brzmi tak: obok szybkiego układu nerwowego działa w ciele drugi, znacznie starszy, wolny i płynny. Nie skacze między zerem a jedynką, tylko przesuwa się stopniowo, jak poziom wody. I to on rządzi gojeniem.
To rozróżnienie jest ważniejsze, niż wygląda. Jeżeli w ciele coś zmienia się przez ten wolny układ, to z definicji nie zmieni się z godziny na godzinę. Nawet gdy zadziała dokładnie tak, jak ma zadziałać.
Co dokładnie zmierzono
Nie chcę, żebyś brał to na wiarę, więc podaję konkrety, które można sprawdzić w książce.
Becker zmierzył prąd w kikucie salamandry, która odtwarza odciętą kończynę, i w kikucie żaby, która tego nie potrafi, choć są spokrewnione. U salamandry potencjał szybko schodzi na ujemny, u żaby zostaje dodatni. Ta różnica okazała się kluczowa dla całej regeneracji.
Ciekawsze jest jednak to, co dzieje się dalej. Zanim cokolwiek odrośnie, dojrzałe, wyspecjalizowane komórki muszą się cofnąć. Tracą swoją specjalizację i wracają do stanu zarodkowego, żeby dopiero z nich dało się zbudować nową strukturę. Becker wywołał to w probówce prądem słabszym, niż człowiek jest w stanie poczuć na języku.
To jest sedno: w tym układzie droga do naprawy prowadzi przez etap, w którym jest gorzej niż było. Nie obok niego, tylko przez niego.
Zmierzył też coś, co dotyczy pracy z energią wprost. Wziął przyrządy i sprawdził punkty akupunkturowe. Okazało się, że istnieją fizycznie: każdy ma dodatni potencjał względem otoczenia, własne pole i mniej więcej piętnastominutowy rytm pracy. Dwa tysiące lat temu ktoś namacał metodą prób i błędów ten sam układ, który Becker mierzył woltomierzem.
Dlaczego opowiadam o salamandrze, skoro rozmawiamy o zmęczeniu
Tu będę uczciwy, bo łatwo byłoby tego nie mówić.
Becker nie badał oczyszczania energetycznego i nigdzie nie napisał, że ono działa. Nie mogę powiedzieć, że jego pomiary są dowodem na to, co robię, bo to byłoby naciąganie, a naciąganie w tej branży jest normą, z którą nie chcę mieć nic wspólnego.
To, co mogę powiedzieć, jest skromniejsze i moim zdaniem ciekawsze. Kiedy ludzie opisują mi, co się z nimi dzieje po oczyszczeniu, opisują dokładnie ten kształt: najpierw zejście, potem wyrównanie powyżej punktu wyjścia. Nie skok. Nie fajerwerki. Krzywa, która najpierw spada.
Ten sam kształt Becker mierzył przyrządami w zupełnie innej sprawie. To nie jest dowód. To jest wskazówka, że mechanizmy naprawcze w ciele mają wspólny rytm, i że oczekiwanie natychmiastowej euforii jest oczekiwaniem wobec złego układu.
Ile to trwa i co jest w normie
U większości osób pierwsza doba jest neutralna albo lekka. Spadek, jeżeli w ogóle przychodzi, wypada między drugim a czwartym dniem i trwa dwa, trzy dni. Wygląda jak zmęczenie po długiej podróży: senność w środku dnia, ociężałość, czasem gorszy sen albo wyraziste sny, u części osób rozdrażnienie bez powodu.
Potem to zwykle nie tyle „mija”, ile przestaje ubywać. Ludzie rzadko opisują to jako przypływ. Częściej mówią, że wstali i mieli siłę, którą mieli zawsze, tylko wcześniej gdzieś znikała.
Dlatego przez kilka dni jeszcze sprawdzam, czy stan się trzyma, i dlatego uprzedzam o tym zawczasu, zamiast udawać, że każdy budzi się rano jak nowy. Jeżeli ktoś obiecuje ci wyłącznie euforię od pierwszego dnia, to albo robił to za rzadko, albo mówi ci to, co chcesz usłyszeć.
Czego ta praca za ciebie nie zrobi
Tu będę nieprzyjemnie szczery, bo wolę stracić zamówienie, niż kogoś oszukać.
Zdjęcie ciężaru nie odbuduje za ciebie granic w relacjach. Nie sprawi, że ktoś inny nagle zacznie zachowywać się tak, jak byś chciał. Nie jest też abonamentem ani cyklem dwunastu spotkań, i jeżeli ktoś układa ci taki plan już na pierwszej rozmowie, to nie planuje twojego spokoju, tylko swój przychód.
To, co mogę, to zobaczyć konkretnie, co siedzi, ile tego jest i skąd przyszło, zdjąć to i powiedzieć ci uczciwie, czego się po tym spodziewać. Reszta dzieje się w twoim tygodniu, nie w moim wieczorze.
Jedna rzecz, którą możesz zrobić w tych dniach
Nic skomplikowanego, bo w tych dniach i tak nie masz siły na skomplikowane.
Nie oddawaj wtedy energii dalej. To jest ten tydzień, w którym nie bierzesz na siebie cudzych spraw, nie zgadzasz się na dwugodzinną rozmowę o czyimś problemie i nie zaczynasz niczego, co wymaga przekonywania ludzi. Jeżeli ubywało ci przez konkretną osobę, a wrócisz do tego układu w trzecim dniu, cofniesz się do punktu wyjścia i będziesz miał wrażenie, że nic nie zadziałało.
Zdjęcie ciężaru i pilnowanie, żeby nie wrócił, to dwie osobne rzeczy. Pierwszą robię ja. Druga jest twoja i nikt cię w niej nie wyręczy.
Jeżeli chcesz najpierw sprawdzić sam
Zanim cokolwiek zamówisz, warto wiedzieć, czy w twoim otoczeniu w ogóle jest ktoś, kto zabiera. Zebrałem listę dwunastu znaków, po których to poznasz, i cztery rzeczy, które możesz zrobić od zaraz, bez nikogo. Nic za nią nie biorę:
A jeżeli masz pytanie, którego tu nie ma, po prostu je zadaj. Czytam wszystkie.
Jestem do dyspozycji.
Pozdrawiam
Jacek z Czarodoro
PS Najczęstsza reakcja na ten tekst brzmi: „to dlaczego nikt mnie o tym nie uprzedził”. Dlatego, że uprzedzenie o kilku gorszych dniach zmniejsza sprzedaż. Wolę mniej zamówień i mniej rozczarowanych ludzi.