Pytanie wraca w skrzynce częściej niż jakiekolwiek inne. Czy to w ogóle zadziała, skoro jesteśmy od siebie o kilkaset kilometrów. Czy przez internet i ze zdjęcia to nie jest przypadkiem oszustwo.
Dobre pytanie. Zadaje je każdy, kto myśli.
Odpowiem na nie tak, jak odpowiadam w mailach, tylko dokładniej. Bo pod tym pytaniem siedzi jedno założenie, i dopóki się go nie nazwie, żadna odpowiedź nie będzie przekonująca.
Założenie, którego nikt nie wypowiada
Kiedy pytasz, czy odległość przeszkadza, zakładasz, że praca odbywa się na ciele.
To zrozumiałe. Wszystko, co znamy z pomagania ludziom, dzieje się przez dotyk albo w tym samym pokoju. Nastawienie kręgosłupa wymaga rąk na plecach. Masaż wymaga obecności. Gdyby to, co robię, działo się na tym poziomie, Twoje pytanie byłoby nie tylko sensowne, ale rozstrzygające. Nie da się nastawić kręgosłupa przez Skype’a i nikt przy zdrowych zmysłach tego nie obiecuje.
Tyle że tu nic nie dzieje się na poziomie ciała.
Gdzie naprawdę siedzi przyczyna
Wszystko, co objawia się w ciele, pokazuje się najpierw gdzie indziej. W części duchowej i energetycznej. Ciało jest ostatnim miejscem, w którym problem staje się widoczny, a nie pierwszym, w którym powstaje.
To nie jest ładna metafora na pocieszenie. To jest opis kolejności.
Człowiek najpierw nosi coś, czego nie umie nazwać. Potem robi się zmęczony bez powodu. Potem przestaje spać. Potem idzie do lustra i widzi kogoś, kogo nie poznaje. Ciało dołącza do tej historii na końcu, nie na początku.
Ja pracuję na tym poziomie, na którym ta historia się zaczyna. I tu jest cała odpowiedź na Twoje pytanie.
Odległość jest własnością przestrzeni fizycznej. Kilometr, sto kilometrów, dwa tysiące kilometrów, to są liczby opisujące świat materialny. To, na czym pracuję, w tym świecie nie leży. Nie ma tam odległości, więc nie ma czego pokonywać. Sto kilometrów i dwa kroki to w tej pracy dokładnie ta sama liczba, czyli żadna.
Wszystko to jest magią do momentu, w którym wytłumaczę, jak działa. Potem nazwiesz to zwyczajną konsekwencją.
Po co więc zdjęcie
Skoro odległość nie ma znaczenia, po co mi Twoja fotografia.
Nie dlatego, że coś przez nią płynie. Zdjęcie jest po to, żebym pracował z Tobą, a nie z kimkolwiek. Patrzę na nie i wypisuję, co siedzi, ile tego jest i skąd przyszło. To jest analiza i to jest zawsze pierwszy krok, także wtedy, gdy ktoś siedzi naprzeciwko mnie.
Odpowiedź dostajesz na piśmie, zwykle w ciągu doby albo dwóch.
Możesz się z tą analizą nie zgodzić. Możesz ją przeczytać i uznać, że to nie o Tobie. Wtedy nie idziemy dalej i to też jest wynik.
Jak wygląda samo oczyszczenie
Umawiamy godzinę, zwykle wieczorem. Nie musisz nic robić i nie musisz nigdzie być. Nie ma sesji, na którą trzeba się połączyć, nie ma nic do przygotowania, nie ma pozycji do przyjęcia. Możesz w tym czasie spać.
Po wyznaczonej godzinie obowiązują dwie zasady. Nie prowadź auta i nie kąp się. To wszystko.
Przez kolejne dni energia wraca stopniowo. Pierwsze dni bywają zmienne i to jest normalne, choć potrafi zaskoczyć. Przez ten czas jeszcze sprawdzam, jak to idzie.
Zabieg jest jednorazowy. To nie jest abonament ani cykl spotkań, na który trzeba się zapisać na pół roku.
Czego nie obiecuję
Tu będę nieuprzejmy wobec własnej oferty, bo wolę, żebyś wiedział zawczasu.
Nie obiecuję uzdrowienia. Nie obiecuję, że ktoś inny zmieni swoje zachowanie. Nie odbudowuję za Ciebie granic, których sam nie postawisz, bo to jest praca, której nikt nie zrobi za człowieka.
Nie oczyszczę też obcej osoby bez jej wiedzy i zgody. Ani jednego, ani drugiego nie da się obejść, choć proszony jestem o to regularnie.
I nie powiem Ci, że po jednym wieczorze życie się odwróci. Powiem coś innego, bardziej przyziemnego. Zdejmuje się ciężar, którego nie założyłeś sam. To, co zrobisz z lżejszym plecakiem, zostaje po Twojej stronie.
Kiedy to ma sens, a kiedy nie
Ma sens, kiedy nosisz coś, czego nie umiesz nazwać. Kiedy zmęczenie nie mija po urlopie. Kiedy wychodzisz z pewnych rozmów pusty, a z innych nie. Kiedy w Twoim domu nie da się odpocząć, choć nic złego się w nim nie dzieje.
Nie ma sensu, kiedy szukasz kogoś, kto zdejmie z Ciebie decyzję. Tego się nie da zdjąć, bo to nie jest obciążenie. To jest Twoja rzecz do zrobienia.
Jak jesteś w dołku, przestań kopać. Jedyna droga prowadzi do góry.
Od czego zacząć
Od analizy, nie od oczyszczenia. Zawsze w tej kolejności.
Analiza ze zdjęcia mówi, co realnie siedzi, ile tego jest i skąd przyszło. Kosztuje niewiele i jest po to, żebyś wiedział, z czym masz do czynienia, zanim zdecydujesz o czymkolwiek dalej. Bywa, że po niej okazuje się, że oczyszczenie w ogóle nie jest potrzebne.
Jeśli chcesz to sprawdzić, zamów analizę energetyczną ze zdjęcia. Napisz przy zamówieniu, co Cię sprowadza. Im konkretniej, tym lepiej dla nas obojga.
A jeśli nie jesteś jeszcze gotowy niczego zamawiać, to też w porządku. Zacznij od listy kontrolnej o wampirach energetycznych. Jest za darmo i odpowiada na pytanie, od którego zwykle się to wszystko zaczyna: dlaczego akurat Ty.
