oczyszczanie energii życiowej z podczepów

UCIECZKA od manipulatora, kłamstwo i oszukiwanie samego siebie.

Oddanie decyzyjności do tego by ktoś podejmował decyzje za ciebie jest proste, do momentu aż dojdzie do sytuacji że twój komfort skurczy się aż przestanie być komfortowy, przestanie być wygodny. Następuje bunt, bunt przeciwko wszystkiemu, wzburzenie okaże się bezskuteczne ponieważ osoba której oddałeś władzę nad swoim życiem jest silna i nie odda takiej władzy bez walki. Bunt przeradza się we frustracje, frustracje w gniew. A gniew może działać w dwojaki sposób, jedno destrukcyjny ponieważ trzymający władzę będzie podsyłać różnych ludzi aby zmanipulować ciebie do takiego stopnia aby pełna władza wróciła. Druga droga jest to ucieczka.

Ucieczka jest najprostszym sposobem na życie.  Uciekasz od manipulatorów, ludzi którzy generalnie mają cię gdzieś ale zawsze mogą cię wykorzystać do swoich celów, to takich których nie muszą wykorzystywać swoich środków jak mogą wykorzystać ciebie.

Tak ciebie.

Co stanie się jak zaczniesz żyć dla siebie?

Powiesz łatwo powiedzieć. Tak, mam racje?

Oczywiście że łatwo powiedzieć żyj dla siebie, tylko pamiętaj że to też odpowiedzialność za twoje życie. Tak za twoje. W tym czasie zaciągasz zobowiązania, kreujesz swoją postać tylko i wyłącznie na swój rachunek.

I tu jest haczyk, tak jest haczyk. I to zapamiętaj.

Nie ma nikogo, na kogo możesz zwalić winę. Tak to wygląda.

Kończysz pewien wiek, patrzysz na świat przez pryzmat swoich opiekunów. To, że chronią cię w takiej czy też innej formie. Mogą cię również ograniczać lub motywować. Wspierać tak bardzo, że robią za ciebie wszystko, i też tylko pokazywać drogę a decyzja zawsze będzie twoja.

Strach, trwoga, troski, zawiść, melancholia, wzburzenie, ich nadmiar może spowodować autodestrukcje jeśli tego nie nauczysz się kontrolować i kierunkować.

Oglądasz telewizję, czytasz artykuły w internecie, nakręcasz się bez jakiegoś powodu. Pod wpływem chwili dzwonisz do człowieka, aby mu dokopać, bo akurat teraz tak ci przyszło na myśl, że akurat teraz jest właściwy moment. Dzwonisz i zamiast porozmawiać w miły sposób to zaczynasz od pretensji, żali, bo ktoś ci coś powiedział a ty musisz kogoś umęczyć tematem.

I co się dzieje? Tu również są dwie możliwe sytuacje, jedna to ktoś wysłucha i będzie polemizował – denerwował podkręcał atmosferę, druga zaś to usłyszysz dźwięk zakończonej rozmowy. I nic to nie wniesie do sprawy.

Pozostanie tylko niesmak.

Gdyby tak ominąć ucieczkę, ominąć blokujący cię ludzi, manipulatorów, i tych co robią ci pod górkę. Co by się stało? Kto by wtedy został? Co by zostało?

Może akurat jesteś w tym momencie że już czujesz że masz dość?

Frustracja sięgnęła zenitu.

Już nie masz gdzie dalej się cofnąć bo ściana jest już przy plecach.

Ogonka już bardziej nie możesz schować, bo bardziej się już nie da skupić.

Co powiesz kiedy ktoś cię zapyta co się stało na ulicy, normalne pytanie: czy wszystko w porządku? Przytakniesz że tak a twoja mina na twarzy będzie mówiła inaczej. Co się stanie jak braknie ci życia na ucieczkę? Chowanie głowy w piasek, udawanie że problem akurat ciebie nie dotyczy?

Przestań okłamywać przede wszystkim!

Możesz okłamywać rodziców, babcie, ciocie, wujka, znajomych, ludzi z twojej pracy, możesz założyć maskę i co, i żyć dalej. Tak jak by nic się nie stało. Tylko co to zmieni dla ciebie? Jak na zewnątrz zaprzeczasz a w środku rozpadasz się na kawałki?

Okłamuj wszystkich dookoła, każdego bez wyjątku, ale nie siebie.

Jak zaczniesz okłamywać siebie, będziesz przekonywać że to jest właściwie, okłamujesz  najbliższą osobę jaką znasz to TY, i wtedy nikt ci nie zostanie.

Zostaniesz sam.