Zanim w polskich domach pojawiły się kadzidła z drugiego końca świata, robiono to samo ziołami rosnącymi za stodołą. Bylica u progu, dziurawiec w oknie, wianki święcone w sierpniu i wieszane pod powałą na cały rok.
To nie był folklor dla ozdoby. To był system, który miał swoją logikę, i część tej logiki jest do użycia także dzisiaj.
Bylica
Najważniejsze ziele ochronne w polskiej tradycji, wieszane u drzwi i noszone przy sobie, szczególnie w noc świętojańską.
Rośnie na miedzach, przy drogach i na nieużytkach, czyli dokładnie w miejscach granicznych. To nie przypadek: w ludowym myśleniu granica była miejscem, w którym trzeba było się pilnować, a to, co tam rosło, brało z tego swoją rolę.
Praktycznie: pęczek suszonej bylicy nad drzwiami wejściowymi. Wymienia się raz w roku.
Dziurawiec
Nazywany zielem świętojańskim i uważany za jedno z najmocniejszych. Zbierany w okolicach dwudziestego czwartego czerwca, suszony i trzymany w domu przez rok.
Wieszano go w oknie od strony, z której spodziewano się kłopotu, i kładziono pod poduszkę przy niespokojnych snach.
Czosnek i cebula
Najbardziej praktyczne z całego zestawu i obecne w każdym domu, więc używane najczęściej.
Warkocz czosnku w kuchni, ząbek noszony w kieszeni przy wyjściu do obcych ludzi, cebula przekrojona i zostawiona w pokoju, w którym ktoś chorował. Ten ostatni zwyczaj przetrwał najdłużej i do dziś robią to babcie w całej Polsce.
Wianki i bukiety sierpniowe
Bukiet święcony w sierpniu, z ziołami, zbożem i kwiatami z własnego pola, wieszany pod powałą i przechowywany do następnego roku.
Miał kilka zastosowań naraz: okadzano nim dom przy burzy, dawano szczyptę bydłu, wkładano do trumny. Jedna rzecz obsługiwała cały rok i wszystkie ważne momenty, i w tym była jego siła: przypominał o sobie przy każdej okazji.
Sól i chleb
Nie zioła, ale należą do tego samego zestawu i przetrwały najdłużej w formie, którą wszyscy znają: witanie chlebem i solą.
W domu sól sypano na próg przy przeprowadzce i do wody przy myciu podłóg po chorobie albo po ciężkim gościu. To zwyczaj, który da się robić dziś bez żadnej zmiany.
Co z tego działa i dlaczego
Powiem to tak, jak to widzę, bez owijania.
Te rośliny nie mają w sobie tarczy. To, co działa, to sama praktyka: człowiek, który wiesza bylicę nad drzwiami, przez chwilę zajmuje się swoim domem i swoim stanem, a potem widzi ten pęczek codziennie i codziennie mu się to przypomina.
Do tego dochodzi rytm. Zbiór w czerwcu, wymiana w sierpniu, okadzenie przy burzy. Dawny dom miał wbudowany kalendarz zajmowania się sobą, a dzisiejszy nie ma żadnego.
Moim zdaniem to jest ta część, którą naprawdę warto odzyskać, bardziej niż same rośliny.
Co da się zrobić dzisiaj
- pęczek suszonej bylicy albo dziurawca nad drzwiami, wymieniany raz w roku
- warkocz czosnku w kuchni, na widoku, nie w szafce
- szczypta soli do wody przy myciu podłóg po trudnym gościu
- jeden dzień w roku, w którym robisz porządek i wymieniasz to, co wisi
To wszystko. Nie potrzebujesz do tego niczego, co trzeba zamówić z drugiego końca świata.
Czego nie robić
Nie zbieraj ziół przy drogach szybkiego ruchu i na polach opryskiwanych. To akurat nie jest kwestia tradycji, tylko rozsądku.
Nie pij i nie stosuj wewnętrznie niczego na podstawie tego tekstu. Piszę tu o zwyczajach domowych, o tym, co wisi nad drzwiami, a nie o zażywaniu.
Nie kupuj drogich zestawów ziół ochronnych. Bylica rośnie na każdym nieużytku, a czosnek kosztuje kilka złotych. Cała ta tradycja była z założenia darmowa i to jest jej istota.
Najczęstsze pytania
Czy trzeba te zioła święcić?
W tradycji tak było i dla wielu osób to nadal ma znaczenie. Jeśli dla ciebie nie ma, praktyka i tak działa, bo działa przez uwagę, którą w to wkładasz.
Czy suszone kupne zioła są gorsze niż zebrane samemu?
Zebrane samemu mają jedną przewagę i jest ona istotna: pamiętasz, skąd są. To wystarcza, żeby patrzeć na nie inaczej.
Kiedy to wymieniać?
Raz w roku, w tym samym miesiącu. Konkretna data nie ma znaczenia, powtarzalność ma.
Jeśli chcesz iść dalej
Pisałem osobno o poszczególnych roślinach i o tym, co o nich naprawdę wiadomo. Warto też przeczytać tekst o domowych sposobach oczyszczania, bo tam rozkładam na części, które z popularnych metod coś realnie zmieniają.
A jeśli robisz to wszystko, a w domu nadal jest ciężko i widzą to także inni domownicy, warto sprawdzić, zamiast zgadywać. Od tego jest analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia za 48 zł.
