Medytacja – podróż po zwierzę mocy

Słyszałeś, że każdy ma swoje zwierzę mocy. Może nawet próbowałeś je znaleźć, usiadłeś, zamknąłeś oczy, i po dwudziestu minutach wstałeś z niczym. Wniosek nasunął się sam: widocznie to nie dla mnie.

To najczęstszy powód, dla którego ludzie odpuszczają, i prawie zawsze jest fałszywy. Nie chodzi o to, czy jesteś wystarczająco duchowy. Chodzi o to, że nikt ci nie powiedział, czego właściwie szukać.

Czym jest zwierzę mocy, a czym na pewno nie jest

Zacznę od tego, czym nie jest, bo tu narosło najwięcej nieporozumień.

Nie jest zwierzęciem, które lubisz. Nie jest tym, które masz wytatuowane, ani tym, które wyszło ci w teście na portalu. Nie wybiera się go z listy i nie zmienia się go, kiedy przestanie pasować do wyobrażenia o sobie.

Nie jest też ozdobą. Ludzie bywają rozczarowani, kiedy zamiast wilka albo orła przychodzi mysz, kret albo ślimak. Tymczasem to zwykle właśnie wtedy jest najciekawiej, bo dostajesz coś, czego byś sobie nie wybrał, a więc coś, czego nie wymyśliłeś.

Czym jest: obrazem, w którym pokazuje ci się pewna cecha albo pewien sposób radzenia sobie, akurat ten, który jest ci teraz potrzebny. Umysł myśli obrazami znacznie sprawniej niż zdaniami, a zwierzę jest obrazem gotowym, znanym każdemu, i dlatego działa.

Dlaczego nie wybiera się go samemu

Bo wtedy dostajesz to, co już o sobie wiesz, a to nie ma żadnej wartości.

Jeśli siadasz z założeniem, że chciałbyś zobaczyć jastrzębia, zobaczysz jastrzębia. Twoja głowa jest usłużna i dostarczy dokładnie to, co zamówiłeś. Cała wartość tej praktyki polega na tym, żeby przyszło coś, czego nie zamawiałeś, bo tylko wtedy dowiadujesz się czegoś nowego.

Dlatego w tej medytacji nie ma etapu wybierania. Jest etap czekania i przyjmowania tego, co przyjdzie, nawet jeśli w pierwszej chwili wydaje się nie na miejscu.

Jak przygotować się do tej podróży

Nie potrzebujesz niczego, co trzeba kupić. Potrzebujesz czterech rzeczy:

  • czterdziestu minut, o których wiesz, że nikt ci ich nie przerwie
  • ciemnego albo przyciemnionego pomieszczenia, bo światło ciągnie uwagę na zewnątrz
  • pozycji, w której możesz leżeć albo siedzieć wygodnie, ale nie zaśniesz
  • kartki i długopisu obok, na potem

Nie rób tego wieczorem po ciężkim dniu, kiedy jesteś na resztkach. Nie rób tego zaraz po jedzeniu. I nie rób tego z założeniem, że musi się udać dzisiaj, bo napięcie jest jedyną rzeczą, która naprawdę to blokuje.

Medytacja krok po kroku

Przeczytaj to najpierw w całości, żebyś nie musiał zaglądać w trakcie.

Wyciszenie

Zamknij oczy i przez kilka minut nie rób nic poza oddychaniem. Nie licz oddechów, nie steruj nimi. Poczekaj, aż ciało przestanie się dopominać o uwagę, aż swędzenie, poprawianie się i myśli o jutrze przestaną być głośne. To zwykle zajmuje od pięciu do dziesięciu minut i tego etapu nie da się przeskoczyć.

Zejście

Wyobraź sobie miejsce w naturze, które znasz naprawdę, a nie takie, które wymyślasz. Las, brzeg, polana. Znajdź w tym miejscu wejście prowadzące w dół: dziuplę u korzeni, wykrot, szczelinę w skale, wejście do jaskini. Wejdź tam i schodź. Nie spiesz się. Zejście jest częścią pracy, nie stratą czasu.

Dolne miejsce

Zejście gdzieś się kończy i wychodzisz na otwartą przestrzeń. Rozejrzyj się. Nie oceniaj tego, co widzisz, i nie poprawiaj tego. Jesteś tam, żeby patrzeć, nie żeby urządzać.

Zaproszenie

Powiedz w myślach jedno zdanie, choćby takie: przyjdź do mnie ty, które masz mi się pokazać. I przestań szukać. To jest cały sekret tego etapu. Nie rozglądaj się za zwierzęciem, nie wypatruj go. Stój i czekaj.

Spotkanie

Jeśli coś się pojawi, nie rzucaj się na to. Zwierzę może podejść samo, może obserwować z dystansu, może przejść obok i wrócić. Zapytaj je w myślach o jedną rzecz, tylko jedną, na przykład czego mam się teraz nauczyć. Odpowiedź rzadko przychodzi zdaniem. Częściej jest obrazem, ruchem albo nagłą pewnością, że wiesz.

Sprawdzenie

Jeśli zwierzę pokaże ci się z czterech różnych stron albo zobaczysz je cztery razy, uznaj to za potwierdzenie. To stara zasada i ma sens praktyczny: chroni przed uznaniem za znak czegoś, co mignęło raz i było przypadkiem.

Powrót

Podziękuj i wróć tą samą drogą, którą schodziłeś. Nie wybudzaj się gwałtownie. Wyjdź, rozejrzyj się po miejscu, w którym zaczynałeś, i dopiero wtedy otwórz oczy.

Zapis

Zapisz wszystko od razu, zanim wstaniesz. Nie tylko zwierzę: także pogodę, porę dnia, dźwięki, to, co czułeś. Za tydzień pamięć zostawi ci sam gatunek i wygładzi resztę, a właśnie w reszcie siedzi zwykle odpowiedź.

Co zrobić, jeśli nie przyszło nic

To najczęstszy wynik pierwszej próby i nie jest żadną porażką.

Zwykle chodzi o jedną z trzech rzeczy. Za mało czasu na wyciszenie, więc głowa nadal pracowała. Zbyt mocne oczekiwanie, które zamienia czekanie w napieranie. Albo zmęczenie, przy którym zamiast obrazów przychodzi mgła.

Spróbuj jeszcze dwa razy, w odstępach kilku dni, o innej porze dnia. Jeśli po trzech podejściach nadal nic, odłóż to na miesiąc. To nie jest umiejętność, którą się wymusza, i nie jest wyścigiem.

Skąd wiedzieć, że to nie była wyobraźnia

Uczciwa odpowiedź brzmi: na poziomie samego przeżycia nie da się tego rozstrzygnąć i każdy, kto twierdzi inaczej, upraszcza.

Jest natomiast jedna różnica, którą łatwo zauważyć. To, co wymyślasz, słucha ciebie. Możesz to zmienić, poprawić, kazać temu odejść. To, co przychodzi samo, ma własną wolę: nie podchodzi, kiedy chcesz, robi coś, czego nie planowałeś, albo pokazuje ci rzecz, która ci się nie podoba.

Druga różnica jest późniejsza. Wymyślone blaknie w dwa dni. To, co przyszło samo, wraca do ciebie tygodniami, w dziwnych momentach, i zaczyna zaczepiać o rzeczywistość.

Co potem

Nie rób z tego tożsamości. Nie ogłaszaj tego, nie kupuj sobie zaraz wisiorka i nie zaczynaj mówić o sobie przez to zwierzę.

Zrób coś prostszego i znacznie pożyteczniejszego: przez najbliższy miesiąc, kiedy staniesz przed decyzją, zapytaj siebie, jak zachowałoby się w tej sytuacji to zwierzę. To nie jest wróżenie. To sposób na spojrzenie na własną sprawę z innego miejsca niż zwykle, a właśnie po to ten obraz przyszedł.

Najczęstsze pytania

Czy zwierzę mocy może się zmienić?

Może, i zwykle dzieje się to wtedy, gdy zmienia się to, czego potrzebujesz. Nie ma sensu trzymać się starego na siłę ani gonić za nowym.

Czy można mieć więcej niż jedno?

Można. Bywa, że jedno pojawia się na stałe, a inne przychodzą na czas konkretnej sprawy i odchodzą, kiedy ta sprawa się kończy.

A jeśli przyszło zwierzę, którego się boję?

To zdarza się częściej, niż się wydaje, i prawie nigdy nie oznacza zagrożenia. Zwykle wskazuje dokładnie to miejsce, którego unikasz. Nie odrzucaj go z góry, zapytaj, po co przyszło.

Czy potrzebny jest bęben albo nagranie?

Nie jest potrzebny, choć wielu osobom pomaga, bo daje uwadze coś jednostajnego, o co może się oprzeć. Spróbuj obu wersji i zostań przy tej, która działa u ciebie.

Czy da się to zrobić dla kogoś innego?

Nie. To jest podróż, którą odbywa się samemu, i cudze zwierzę nie jest informacją, którą ktokolwiek powinien komuś przynosić.

Kiedy medytacja nie wystarczy

Bywa, że człowiek podchodzi do tego kilka razy, robi wszystko tak, jak powinien, a mimo to nie potrafi się wyciszyć. Głowa nie milknie, ciało nie odpuszcza, a po każdej próbie jest bardziej zmęczony niż przed nią.

Wtedy zwykle nie chodzi już o technikę. Trudno zejść w głąb siebie, kiedy nosi się ciężar, który zabiera całą uwagę na wierzchu.

Jeśli to twoja sytuacja, zacznij od sprawdzenia, co właściwie na tobie jest. Najtańsze wejście to analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia, która kończy się konkretną odpowiedzią, a nie kolejnym pytaniem.

Jeśli wiesz już swoje i chcesz ten ciężar zdjąć, przejdź do oczyszczenia energetycznego.

Wpisz co najmniej trzy litery.