Ktoś ci zrobił krzywdę i nic się nie stało. Żyje dalej, ma się dobrze, na zdjęciach się uśmiecha. A ty od kilku lat czekasz na moment, w którym świat wyrówna rachunek.
Pytanie, które wtedy przychodzi, brzmi zawsze tak samo: czy karma wraca. I prawie zawsze pod spodem siedzi drugie, którego się nie zadaje na głos: kiedy wreszcie, bo ja już nie mogę tak czekać.
Odpowiem na oba, ale zacznę od tego, co słowo karma naprawdę znaczy, bo w polskim internecie zrobiono z niego coś, czym nigdy nie było. Kto chce wejść w to u źródła, ma u mnie tłumaczenie klasyka na ten temat: Reinkarnacja i prawo karmy Williama Walkera Atkinsona.
Czym karma nie jest
Nie jest karą. W żadnej z tradycji, z których to pojęcie pochodzi, nie ma sądu, wyroku ani egzekutora. Karma to po prostu działanie i jego następstwo, tak jak rzucony kamień i miejsce, w które spadnie.
Nie jest też systemem sprawiedliwości działającym na twoją korzyść. Nie ma nikogo, kto prowadzi rejestr twoich krzywd i ustawia sprawców w kolejce. To wyobrażenie jest pocieszające i dlatego się przyjęło, ale ono niczego nie tłumaczy.
I nie jest wyjaśnieniem cudzego nieszczęścia. Zdanie „widocznie miał to w karmie” wobec człowieka, który stracił dziecko albo zdrowie, to nie duchowość, tylko okrucieństwo w ładnym opakowaniu. Trzymaj się od tego z daleka i nie ufaj nikomu, kto tak mówi.
Więc co się faktycznie dzieje
Następstwa istnieją, tylko wyglądają zupełnie inaczej, niż się je sobie wyobraża.
Człowiek, który latami manipuluje, nie dostaje pioruna. On po prostu zostaje z tym, kim się przy tym stał. Ludzie wokół niego są tacy jak on, bo inni odeszli. Nie ma z kim porozmawiać szczerze, bo szczerość nigdy nie była w jego repertuarze. Podejrzewa wszystkich o to, co sam robi, i zwykle ma rację, bo dobrał sobie takie towarzystwo.
To nie jest kara wymierzona z zewnątrz. To jest po prostu życie, które sam sobie zbudował, i on w nim mieszka codziennie.
Problem w tym, że z zewnątrz to wygląda na dobrze urządzone życie. Dlatego czekanie na widowiskowy upadek zwykle kończy się rozczarowaniem.
Ile trzeba czekać, aż karma wróci
Uczciwa odpowiedź: możliwe, że nigdy nie zobaczysz niczego, co uznasz za wyrównanie.
Ludzie nie znoszą tej odpowiedzi i rozumiem dlaczego. Ale podawanie terminu byłoby oszustwem, a ja nie mam czym takiego terminu poprzeć. Nikt nie ma.
Warto natomiast zobaczyć, ile kosztuje samo czekanie, bo to jest liczba, którą da się sprawdzić u siebie.
Dlaczego czekanie na karmę kosztuje ciebie
Tu jest sedno całego tekstu, więc czytaj wolniej.
Dopóki czekasz, aż komuś się stanie, jesteś z tą osobą związany. Sprawdzasz, co u niej. Cieszysz się z jej niepowodzeń bardziej niż z własnych sukcesów. Twoje poczucie sprawiedliwości wisi na jej losie, czyli oddałeś jej władzę nad swoim spokojem, i to na własne życzenie.
Ona o tym nie wie. Nie odczuwa tego. Nie kosztuje jej to ani jednej złej nocy.
To jest ta sama więź co przy każdej trudnej relacji, tylko trzymana od twojej strony, gniewem zamiast tęsknotą. Działa identycznie i wypija tyle samo. Opisałem szerzej, jak odciąć się od kogoś, kto cię wyczerpuje, i wszystko z tamtego tekstu stosuje się także tutaj.
Czy da się przyspieszyć karmę albo skierować ją na kogoś
Nie i mówię to jako ktoś, kto zajmuje się pracą z energią zawodowo.
Można znaleźć ludzi, którzy za to wezmą pieniądze. Zrób sobie wtedy jedno pytanie: skoro ktoś twierdzi, że potrafi skierować nieszczęście na wskazaną osobę, to czym się właściwie zajmuje i co go powstrzymuje przed zrobieniem tego tobie.
Praca, którą warto wykonać, idzie w drugą stronę. Nie na tamtego człowieka, tylko na to, co po nim w tobie zostało.
Co zrobić zamiast czekania
Trzy rzeczy, wszystkie do zrobienia samemu.
Napisz rachunek i go zamknij
Wypisz na kartce, co ci się według ciebie należy od tej osoby. Konkretnie: przeprosiny, zwrot pieniędzy, przyznanie się przy świadkach. Popatrz na tę listę i zapytaj siebie, czy realnie tego dożyjesz. Przy większości pozycji odpowiedź brzmi nie. To nie jest kapitulacja, tylko przestawienie zegara, który stanął.
Przestań sprawdzać
Każde zajrzenie do jej życia to doładowanie tej więzi. Nie musisz nikogo blokować ani niczego ogłaszać. Wystarczy, że przez miesiąc nie zajrzysz ani razu. Policz, ile razy w tym miesiącu odruchowo sięgniesz, bo ta liczba powie ci więcej o skali sprawy niż cała reszta.
Odzyskaj to, co jej oddałeś
Nie chodzi o rzeczy, tylko o cechy. Ludzie po trudnej relacji odkładają na bok całe fragmenty siebie: ufność, spontaniczność, odwagę mówienia wprost. Wypisz, czego przestałeś robić po tamtej historii, i wróć do jednej z tych rzeczy w tym tygodniu. To jest jedyne wyrównanie rachunku, na które masz wpływ.
Najczęstsze pytania
Czy karma przechodzi na dzieci?
To, co realnie przechodzi na dzieci, to zachowania i sposób traktowania ludzi, których się w domu nauczyły. To wystarczy, żeby wyjaśnić powtarzające się wzorce w rodzinach, i nie trzeba do tego niczego więcej.
A jeśli to ja komuś zrobiłem krzywdę?
Wtedy masz coś, czego nie ma osoba czekająca na cudzą karmę: możliwość działania. Naprawa, jeśli da się naprawić. Przeprosiny bez tłumaczenia się, jeśli naprawić się nie da. A jeśli tamtej osoby już nie ma, zmiana zachowania wobec kogoś, kto jest teraz obok.
Czy wybaczenie jest konieczne?
Nie. Wybaczenie na siłę jest kolejnym obowiązkiem, który sobie nakładasz, i zwykle nie wychodzi. Wystarczy przestać czekać. To dwie różne rzeczy i tylko drugą da się wykonać na polecenie.
Skąd wiem, że odpuściłem naprawdę?
Po tym, że wiadomość o tej osobie nie robi już różnicy w twoim dniu. Ani dobra, ani zła. To jest jedyny sprawdzian, jaki znam.
Kiedy sam tego nie ruszysz
Bywa, że człowiek robi wszystko powyżej i nic się nie zmienia. Rachunek zamknięty, sprawdzanie odpuszczone, a mimo to tamta historia trzyma tak samo mocno jak pierwszego dnia.
Wtedy zwykle nie chodzi już o tę jedną osobę, tylko o to, co przy okazji tamtej historii w tobie zostało i przez lata narosło.
Od tego jest analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia. Kosztuje 48 zł, wymaga jednego zdjęcia i kończy się konkretną odpowiedzią, co na tobie siedzi, a nie kolejnym pytaniem. Dopiero po niej decydujesz, czy chcesz iść dalej do oczyszczenia energetycznego.
