Nie kłócicie się. Nie ma awantur, zdrad ani wielkich krzywd. A mimo to po wieczorze spędzonym razem oboje jesteście zmęczeni bardziej niż po pracy.
To jest jedna z częstszych spraw, z jakimi ludzie do mnie piszą, i prawie zawsze towarzyszy jej wstyd. Bo jak powiedzieć na głos, że męczy cię ktoś, kogo kochasz.
Dlaczego w bliskim związku traci się najwięcej
Bo tam otwierasz się najbardziej i najdłużej.
Przy obcym człowieku masz naturalną granicę. Przy kimś, z kim mieszkasz od lat, tej granicy nie ma prawie wcale i tak ma być, bo bez tego nie da się być blisko.
Kłopot zaczyna się, gdy otwarcie trwa non stop, a przepływ przestaje być dwustronny. Jedno mówi, drugie słucha. Jedno się martwi, drugie uspokaja. Jedno ma zły dzień, drugie odkłada swój na potem.
Po roku takiego układu jedna osoba czuje się wysłuchana i lżejsza, a druga wyprana. Po pięciu latach ta druga zapomina, że kiedyś było inaczej.
To rzadko wina jednej strony
Tu jest najważniejsze zdanie tego tekstu, więc powiem je wprost.
Osoba, która bierze, prawie nigdy nie robi tego celowo. Nie wie, że bierze. Wie tylko, że po rozmowie z tobą jest jej lżej, więc wraca. Zadziałało, więc powtarza.
A osoba, która daje, też ma w tym udział, i to jest część, którą trudno przyjąć. Dawanie bywa wygodne. Daje poczucie bycia potrzebnym, dobrym, niezastąpionym. Można w tym siedzieć latami i nazywać to miłością, choć jest to raczej rola.
Dlatego szukanie winnego w związku nigdy nie działa. Układ zbudowaliście oboje, po cichu, bez ustalania.
Po czym poznać, że to już to
- przed powrotem partnera do domu sprawdzasz w sobie, na co masz siłę
- cieszysz się, kiedy zostajesz sam w domu, i zaraz potem masz z tego powodu wyrzuty
- rozmowy o waszych sprawach kończą się zawsze jego tematem
- umiesz opowiedzieć, co u niego, a on nie umiałby opowiedzieć, co u ciebie
- po weekendzie razem potrzebujesz odpocząć od weekendu
Dwa punkty to normalne życie. Cztery albo pięć, utrzymujące się miesiącami, to już układ, a nie gorszy okres.
Co z tym zrobić, nie robiąc sceny
Nie zaczynaj od rozmowy o waszej relacji. To najczęstszy odruch i najgorsze wejście, bo zamienia twoje odczucie w temat do negocjacji, w której będziesz się tłumaczyć.
Oddaj mu jego sprawy
Nie przestawaj słuchać. Przestań rozwiązywać. Zdanie „a próbowałeś zrobić tak” bierze cudzy problem na twoje barki. Zastąp je zdaniem, które zostawia go tam, gdzie jest: ciężka sprawa, ciekawe, co z tym zrobisz.
Wprowadź swój temat pierwszy
Raz dziennie zacznij rozmowę od siebie. Nie o problemach, po prostu o swoim dniu. Jeśli po trzech dniach zauważysz, że nikt o to nie dopytuje, dostałeś odpowiedź na pytanie, o które bałeś się zapytać.
Zostaw sobie godzinę, która nie jest wspólna
Nie po to, żeby uciekać, tylko po to, żeby mieć skąd wracać. Godzina dziennie, o której oboje wiecie i której się nie tłumaczy.
Nie zamykaj doby cudzymi sprawami
Ostatnia godzina przed snem bez rozkładania cudzych problemów. Energia wraca w nocy i nie wraca, kiedy głowa pracuje na czyimś temacie.
Czego to nie zrobi
Nie sprawi, że partner nagle zacznie pytać, co u ciebie. Ludzie zmieniają się wtedy, kiedy przestaje im się opłacać stara wersja, a nie wtedy, kiedy ktoś ich o to poprosi.
Nie rozstrzygnie też, czy ten związek ma sens. To jest pytanie osobne i żadna praca z energią na nie nie odpowie. Odpowie ci natomiast to, jak się poczujesz po dwóch miesiącach, w których przestaniesz być zbiornikiem.
Najczęstsze pytania
Czy to znaczy, że mój partner jest wampirem energetycznym?
Zwykle nie. To słowo pasuje do kogoś, kto systematycznie i bez opamiętania bierze od wielu osób. W związku najczęściej chodzi o zwykły układ, który sam się utarł i nikt go nie zauważył.
Czy da się to zrobić bez wiedzy partnera?
Wszystko powyżej robisz po swojej stronie i nikt nie musi o tym wiedzieć. Nie ma tu nic do ogłaszania.
Co, jeśli po tych zmianach zrobi się chłodniej?
Przez dwa, trzy tygodnie często tak jest, bo zmieniasz układ, który działał latami. Jeśli po miesiącu jest tylko gorzej, to informacja o związku, a nie o metodzie.
A jeśli to ja jestem tą stroną, która bierze?
To bardzo dobre pytanie i sam fakt, że je zadajesz, załatwia połowę sprawy. Zacznij od jednego: przez tydzień w każdej rozmowie zapytaj drugą osobę o coś jej i wysłuchaj do końca, nie wracając do siebie.
Kiedy to nie wystarcza
Bywa, że człowiek robi wszystko powyżej przez dwa miesiące i nic. Nadal wychodzi z każdej rozmowy pusty, choć rozmowy są krótsze i lżejsze.
Wtedy zwykle nie chodzi już o bieżący układ, tylko o to, co się przez lata w tym układzie odłożyło, a przy bliskich relacjach odkłada się tego najwięcej.
Od tego jest analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia. Kosztuje 48 zł i kończy się konkretną odpowiedzią, co widzę, a nie kolejnym pytaniem.
Warto też przeczytać osobno, czym są podczepy energetyczne, bo w związkach powstają najczęściej i najtrudniej je zauważyć.
