Wolę, żebyś wiedział to przed napisaniem do mnie, a nie po. Poniżej rzeczy, o które proszą mnie najczęściej i których nie robię, razem z powodami.
Część z nich odmawia się łatwo. Część kosztuje mnie klientów i mam tego świadomość.
Nie odsyłam niczego nikomu
To jest prośba, która wraca najczęściej: żeby to, co ktoś zrobił, wróciło do niego.
Nie robię tego i nie pomagam w tym. Poza wszystkim innym, to zwyczajnie nie działa na twoją korzyść: żeby coś komuś odesłać, trzeba utrzymywać z nim połączenie i codziennie o nim myśleć. Robisz wtedy dokładnie odwrotnie, niż chcesz, i przywiązujesz się mocniej.
Człowiek, który przez pół roku planuje odwet, oddał tamtej osobie pół roku swojego życia. Ona o tym nie wie i nic jej to nie kosztuje.
Nie podaję nazwisk
Nie powiem ci, kto ci to zrobił, nawet jeśli będziesz nalegał.
Wskazanie palcem konkretnej osoby rozwala relacje, których potem nie da się posklejać, a pomyłka jest w tym bardzo łatwa. Widziałem ludzi, którzy zerwali z rodziną na podstawie cudzej sugestii i nigdy się nie dowiedzieli, czy była trafna.
Do zdjęcia sprawy nazwisko nie jest potrzebne. To jest cała odpowiedź.
Nie podaję dat
Ani kiedy się skończy, ani kiedy coś nastąpi. Każdy, kto podaje datę przy takich sprawach, zgaduje, tylko robi to pewnym głosem.
Data jest przy tym najgorszą rzeczą, jaką można komuś dać, bo człowiek zaczyna układać wokół niej życie i zawiesza decyzje do tego terminu.
Nie stawiam rozpoznań
Nie mówię ludziom, co im dolega, i nie tłumaczę dolegliwości pracą z energią. To nie jest moja dziedzina i nie udaję, że jest.
Nie znajdziesz u mnie list objawów zdrowotnych ani zdań o tym, że coś wywołuje konkretne choroby. Jeśli gdziekolwiek na tej stronie zostało coś takiego ze starszych tekstów, to jest do usunięcia i będę wdzięczny, jeśli mi to wskażesz.
Nie sprzedaję cykli
Oczyszczenie jest jednorazowe. Nie proponuję na starcie dwunastu spotkań ani abonamentu, bo nie wiem, ile będzie potrzebne, a udawanie, że wiem, byłoby sprzedażą, nie pracą.
Jeśli po jednym razie sprawa jest zamknięta, to jest zamknięta i nic mi nie musisz.
Nie gwarantuję efektu
Nikt uczciwy nie może i wolę stracić klienta, niż obiecać coś, czego nie mam jak dotrzymać.
Mogę powiedzieć, co widzę, co zamierzam zrobić i po czym poznasz, że coś się zmieniło. Reszta to obietnice.
Nie straszę
Nie zacznę rozmowy od tego, że widzę na tobie coś strasznego, i nie powiem ci, że sprawa jest pilna, jeśli nie jest.
Wzbudzanie lęku po to, żeby sprzedać rozwiązanie tego lęku, jest najstarszym chwytem w tej branży. Rozpisałem go w tekście, po czym poznać, że ktoś w tej branży cię naciąga, i ta lista stosuje się także do mnie.
Nie pracuję z ludźmi, którzy nie chcą
Prośby o zajęcie się kimś bez jego wiedzy dostaję regularnie i rozumiem, skąd się biorą. To osobny i niełatwy temat, więc opisałem go oddzielnie: czy można oczyścić kogoś bliskiego bez jego wiedzy.
Nie robię tajemnicy z tego, co robię
Jeśli o coś zapytasz, odpowiem, i odpowiem językiem, który zrozumiesz. Im mniej ktoś tłumaczy, a im więcej mówi o darze, tym ostrożniej bym podchodził, i to dotyczy także mnie.
Z cen też nie robię tajemnicy. Wszystkie stoją wypisane w jednym miejscu, razem z tym, dla kogo która rzecz jest i czego nie obejmuje: cennik wszystkich usług. Nie musisz pisać i pytać, ile to u mnie wyjdzie.
To wszystko jest magią, dopóki nie wytłumaczę, jak działa. Potem nazwiesz to nauką.
Co w zamian
Powiem ci, co widzę, konkretnie i na piśmie, także wtedy, gdy nie ma tam nic. Powiem, czego moja praca nie zrobi. I wskażę rzeczy, które możesz zrobić sam za darmo, zanim cokolwiek u mnie zamówisz.
Na tej stronie jest kilkanaście tekstów, które opisują wyłącznie to, co da się zrobić samodzielnie, bez wydawania złotówki. To nie jest uprzejmość, tylko rachunek: ludzie, którzy zaczęli od darmowych rzeczy i wrócili, wiedzą, po co przychodzą.
Jeśli chcesz zacząć oczyszczenie energetyczne
Najtańsze wejście to analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia za 48 zł. Całą drogę krok po kroku opisałem w tekście czego się spodziewać, zanim do mnie napiszesz.
