Ludzie piszą do mnie zwykle tymi samymi słowami. „Coś na mnie siedzi". „Szukam kogoś, kto się mną zajmie". „Od dłuższego czasu czuję przeciążenie i nie wiem, skąd ono jest". Rzadko kto pyta, czy oczyszczanie energetyczne istnieje. Ludzie przychodzą już przekonani, że coś im ciąży, i chcą wiedzieć jedno: co z tym zrobić.
Ten artykuł jest odpowiedzią na to pytanie. Napiszę, czym to obciążenie jest naprawdę, po czym je poznać u siebie, co się dzieje podczas oczyszczania i czego ono nie zrobi. Bez owijania i bez straszenia, bo straszeniem sprzedaje się strach, a nie pomoc.
Czym jest obciążenie energetyczne, mówiąc wprost
Zacznę od tego, co da się opisać bez odwoływania się do czegokolwiek nadprzyrodzonego, bo to dotyczy zdecydowanej większości spraw, które do mnie trafiają.
Twój układ nerwowy ma dwa biegi. Pierwszy to mobilizacja: szybsze tętno, napięte mięśnie, płytki oddech. Drugi to regeneracja: spowolnienie, rozluźnienie, sen, trawienie. Człowiek żyjący w przewlekłym napięciu zostaje zaklinowany na pierwszym biegu, nie na godzinę, tylko na miesiące. Ciało nie ma kiedy się naprawiać, bo cały czas stoi w gotowości.
I teraz najważniejsze. Kiedy ktoś mówi, że ma zablokowaną energię, w ogromnej większości przypadków opisuje dokładnie ten stan. Nazywa go inaczej, ale opisuje to samo. Dlatego oczyszczanie działa także na ludzi, którzy w nie nie wierzą. Nie musisz w to wierzyć, żeby zadziałało, i to jest w tym wszystkim najciekawsze.
Skąd się to bierze
Mechanizm jest prostszy, niż się wydaje, i najlepiej widać go na relacjach.
Pozwalasz komuś narzekać ci do ucha. Słuchasz, bo jesteś porządnym człowiekiem. W trakcie otwiera się w tobie współczucie, a razem ze współczuciem otwiera się twój układ obronny. Wtedy następuje utrata energii życiowej. Druga strona po takiej rozmowie czuje ulgę i wychodzi lżejsza, a ty czujesz się wyprany. To nie jest przypadek ani zwykłe zmęczenie. To przepływ, tylko w jedną stronę.
Do tego dochodzi wszystko, co człowiek nosi po innych. Przekonania odziedziczone po rodzinie, cudza zawiść, złorzeczenia, sprawy niedokończone po zmarłych. Nie każdy w to wierzy i nie musi. Ale każdy, kto pracował z ludźmi wystarczająco długo, zauważa, że pewne rzeczy powtarzają się w rodzinach z uporem, którego samą genetyką się nie wytłumaczy.
Po czym poznać, że to twoja sprawa
To są objawy, które najczęściej opisują mi ludzie, zanim jeszcze cokolwiek u nich sprawdzę.
Zmęczenie, które nie ustępuje po odpoczynku. Śpisz swoje godziny i wstajesz bez siły. Ból karku, barków albo głowy, przy którym badania nic nie pokazują. Rozdrażnienie pojawiające się zawsze w towarzystwie jednej konkretnej osoby. Natłok myśli, których wcześniej nie miałeś. Plany, które sypią się dokładnie wtedy, kiedy zaczynasz robić coś dla siebie. Poczucie winy przy odmawianiu, tak silne, że przestajesz odmawiać.
Jeden albo dwa takie objawy to normalne życie. Kiedy zbiera się ich pięć czy sześć naraz i trwają miesiącami, to nie jest już zbieg okoliczności.
Co się dzieje podczas oczyszczania
To pytanie dostaję najczęściej i odpowiadam na nie mailem po kolei każdej osobie, więc opiszę je tutaj raz, porządnie.
Zaczynam od analizy. Patrzę ze zdjęcia i wypisuję konkretnie, co widzę: co siedzi, ile tego jest i skąd przyszło. Dostajesz to na piśmie, zwykle w ciągu doby albo dwóch. Wielu ludzi na tym poprzestaje i to jest w porządku, bo sama świadomość, co się dzieje, potrafi już sporo zmienić.
Samo oczyszczanie odbywa się o umówionej porze, zwykle wieczorem, i nie musisz przy nim być fizycznie. Nie musisz nic robić ani w nic się wpatrywać. Po wyznaczonej godzinie proszę o dwie rzeczy: nie prowadzić auta i nie kąpać się. Poza tym możesz robić wszystko, co robisz normalnie.
Po oczyszczaniu energia życiowa wraca stopniowo, nie w jednej chwili. Pierwsze dni bywają zmienne i to jest normalne. Część osób czuje ulgę już nazajutrz, u części przez kilka dni pojawia się dyskomfort, bo to, co zostało zdjęte, próbuje wrócić. Przez parę dni jeszcze sprawdzam, czy nic się nie zmieniło.
Oczyszczanie jest jednorazowe. Nie jest to abonament ani cykl dwunastu spotkań, i nikt uczciwy nie będzie ci takiego cyklu sprzedawał na starcie.
Czego oczyszczanie nie zrobi
Tu będę nieprzyjemnie szczery, bo wolę stracić klienta niż go oszukać.
Oczyszczanie nie zastępuje leczenia. Jeśli masz objawy fizyczne, zacznij od lekarza i to nie jest formułka, tylko kolejność, która ma sens. Bardzo dużo rzeczy branych za obciążenie energetyczne to niedobory, tarczyca albo bezdech senny. Nikt, kto przy objawach fizycznych nie pyta cię o diagnostykę, nie powinien się tobą zajmować.
Oczyszczanie nie odbuduje za ciebie granic. Jeśli po nim wrócisz do tej samej osoby i znowu dasz jej drugą godzinę na narzekanie, sytuacja się powtórzy. To narzędzie do zdjęcia ciężaru, nie do życia za ciebie.
I nie gwarantuję uzdrowienia. Nikt nie może tego gwarantować, a kto obiecuje, sprzedaje nadzieję, nie pracę.
Po czym poznać naciągacza
Skoro już tu jesteś, dam ci cztery rzeczy do sprawdzenia, zanim komukolwiek zapłacisz, także mnie.
Czy ta osoba potrafi wytłumaczyć, co zamierza zrobić, językiem, który rozumiesz. Im mniej ktoś tłumaczy, tym więcej mówi o darze, i to powinno zapalać czerwoną lampkę, a nie budzić szacunek. Czy odsyła do lekarza, kiedy powinna. Czy obiecuje gwarantowany efekt. I czy straszy, bo wzbudzanie lęku po to, żeby sprzedać rozwiązanie tego lęku, to najstarszy chwyt w tej branży.
Moje podejście jest odwrotne od tajemniczego. To wszystko jest magią, dopóki nie wytłumaczę, jak działa. Potem nazwiesz to nauką.
Co możesz zrobić już dziś, sam
Zanim w ogóle pomyślisz o zamawianiu czegokolwiek, spróbuj czterech rzeczy, które nic nie kosztują.
Przestań karmić. Nie musisz zrywać kontaktu z nikim, wystarczy, że przestaniesz dawać drugą godzinę na cudze narzekanie. Zdanie, które działa, brzmi „mam teraz dwadzieścia minut", i po dwudziestu minutach kończysz.
Nie wchodź we współczucie na zawołanie. Możesz kogoś wysłuchać i mu nie współodczuwać. To nie jest oziębłość, to różnica między pomocą a byciem gąbką.
Zamknij dobę. Ostatnia godzina przed snem bez cudzych spraw, bez telefonu i bez czytania o cudzych dramatach. Energia wraca w nocy i nie wraca, kiedy głowa dalej pracuje na czyimś problemie.
Odzyskaj oddech. Rano, zanim wstaniesz, dziesięć spokojnych oddechów, dłuższy wydech niż wdech. To nie jest medytacja i nie potrzebujesz do tego nikogo. To ustawia ciało na twoją własną częstotliwość, zanim ustawi je ktoś inny.
Jeśli po dwóch tygodniach poczujesz różnicę, to znaczy, że wystarczyło i nic więcej nie jest ci potrzebne. Cieszę się i nic mi nie musisz.
A jeśli to nie wystarczy
Jeżeli nie czujesz nic albo poprawa wraca do punktu wyjścia po kilku dniach, to zwykle znaczy, że rzecz nie kończy się na jednej osobie i na bieżącej sytuacji. Wtedy warto zobaczyć konkretnie, co siedzi, ile tego jest i skąd przyszło.
Mogę zrobić analizę energetyczną. Patrzę ze zdjęcia i wypisuję ci wprost, co widzę. Nie musisz zamawiać nic więcej, żeby dostać odpowiedź, a po przeczytaniu sam zdecydujesz, czy chcesz iść dalej.
Gdzie szukać dalej
Ten tekst opisuje całość. Trzy sprawy, o które ludzie pytają najczęściej, rozpisałem osobno, żeby każda miała porządną odpowiedź, a nie akapit.
Jeśli podejrzewasz, że chodzi o konkretną osobę, i po kontakcie z nią regularnie jesteś pusty, zacznij od tekstu o tym, czym są podczepy energetyczne, skąd się biorą i po czym je poznać.
Jeśli masz wrażenie, że ktoś zrobił coś celowo, przeczytaj, czym różni się urok od klątwy i dlaczego prawie nigdy nie jest to klątwa. Ta druga część jest ważniejsza niż pierwsza.
A jeśli chcesz najpierw spróbować sam, w domu i bez wydawania pieniędzy, jest osobny tekst o tym, które domowe sposoby coś realnie zmieniają, a które są tylko rytuałem.
Jestem do dyspozycji.
Jak jesteś w dołku, przestań kopać. Jedyna droga do uwolnienia prowadzi w górę.