Pytanie wraca od lat w tych samych słowach: panie Jacku, ale jak to właściwie wygląda. Ludzie mają w głowie obraz z filmu. Łacina, krzyk, łóżko unoszące się nad podłogą.
Prawda jest inna i mniej efektowna. Opiszę ją po kolei, łącznie z tym, czego nie zrobię i kiedy odsyłam ludzi z kwitkiem, bo to drugie zdarza się znacznie częściej, niż ktokolwiek w tej branży się przyznaje.
Czego nie zobaczysz
Nie ma krzyku, nie ma łaciny i nie ma nikogo trzymającego cię za ręce. Nie musisz nigdzie przyjeżdżać ani nawet przy tym być. Pracuję o umówionej porze, zwykle wieczorem, a ty w tym czasie możesz spać.
Nie ma też przedstawienia. Jeśli ktoś robi z tego widowisko, z dymem, świecami i kamerą, to sprzedaje ci wrażenie, a nie pracę. Wrażenie jest znacznie łatwiejsze do dostarczenia i dlatego bywa droższe.
Co to jest naprawdę
Egzorcyzm w moim rozumieniu to zdjęcie czegoś, co przyczepiło się do człowieka i samo nie odchodzi. Szukam miejsca, w którym energia stoi zamiast płynąć, i to miejsce rozwiązuję.
To nie jest walka na słowa ani licytacja na siłę. To jest robota techniczna, bliżej rozplątywania węzła niż pojedynku.
Trwa od dwudziestu minut do dwóch godzin. Długość zależy od jednego: jak długo to siedziało. Rzecz sprzed miesiąca schodzi szybko, rzecz, która trzyma się kogoś od lat, wymaga więcej czasu i czasem wraca się do niej po kilku dniach.
Kiedy to nie jest egzorcyzm, a prawie zawsze nie jest
To jest najważniejsza część tego tekstu i wolę, żebyś przeczytał ją zanim cokolwiek zamówisz.
W zdecydowanej większości spraw, które do mnie trafiają, nie ma żadnego opętania. Jest przewlekłe zmęczenie, jest wyczerpanie po ludziach, którzy biorą więcej, niż dają, są podczepy, które narosły przez lata. To wszystko da się zdjąć zwykłym oczyszczeniem i nie potrzeba do tego niczego mocniejszego.
Jest też grupa spraw, które w ogóle nie należą do mnie, i wolę to powiedzieć wprost. Bardzo dużo rzeczy branych za obciążenie energetyczne ma przyczynę zwyczajną i policzalną: niedobory, tarczyca, bezdech senny. Ja tego nie sprawdzę i nie będę udawał, że umiem. Jeśli ktoś przy takich objawach od razu mówi o opętaniu i o nic nie pyta, uciekaj.
Kiedy ktoś pisze do mnie z przekonaniem, że jest opętany, w dziewięciu przypadkach na dziesięć odpisuję, że to nie to, i proponuję coś tańszego albo nic.
Po czym poznaję, że to jednak coś cięższego
Nie po tym, że komuś jest źle. Źle bywa z wielu powodów i żaden z nich sam w sobie niczego nie dowodzi.
Biorę pod uwagę rzeczy, które trudno wytłumaczyć inaczej:
– stan pojawia się nagle, bez wydarzenia, które by go tłumaczyło, i trzyma się miesiącami
– wraca cyklicznie, zawsze w tym samym czasie albo w tym samym miejscu
– zwykłe oczyszczenie przynosi ulgę na kilka dni i wszystko wraca do punktu wyjścia
– zmiany w zachowaniu widzą przede wszystkim bliscy, a sam człowiek ich nie zauważa
– obok problemu stoi konkretne, niedokończone zdarzenie w rodzinie, o którym się nie mówi
Jedno z tych wskazań to za mało. Dopiero kilka naraz każe mi się przyjrzeć poważniej.
Jedna historia, bez morału
Przyszła do mnie kobieta po trzech latach nawracających koszmarów. Była wcześniej u lekarza i u terapeutki, i obie te drogi dały jej coś realnego, bo część tych snów rzeczywiście miała swoje źródło w rzeczach, które przerobiła na terapii.
Pod spodem została jednak jeszcze jedna rzecz: sprawa niedokończona po zmarłym krewnym. Zdjęliśmy ją. Przez pierwszy tydzień było nierówno, potem się uspokoiło.
Piszę o tym bez morału, bo nie każda taka historia kończy się tak samo i nie obiecuję nikomu, że skończy się u niego.
Czego nie zrobię
Nie odeślę niczego nikomu i nie pomogę w odwecie. Żeby komuś coś odesłać, trzeba utrzymywać z nim połączenie, a to jest dokładnie odwrotność tego, po co tu przychodzisz.
Nie podam nazwiska osoby, która rzekomo coś zrobiła. Wskazanie palcem rozwala relacje, pomyłka jest łatwa, a do zdjęcia sprawy nazwisko i tak nie jest potrzebne.
Nie zajmę się nikim bez jego wiedzy i zgody, nawet jeśli bardzo chcesz dobrze.
Nie zagwarantuję efektu. Nikt uczciwy nie może, a kto obiecuje, sprzedaje nadzieję.
I nie zacznę rozmowy od tego, że widzę na tobie coś strasznego. To najstarszy chwyt w tej branży i rozpisałem go osobno w tekście, po czym poznać, że ktoś w tej branży cię naciąga.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje egzorcyzm
550 zł. Ale nie zaczyna się od niego i prawie nikt nie powinien od niego zaczynać. Pełne ceny wszystkich usług wypisałem w cenniku.
Czy to bezpieczne
Tak, i napisałem o tym osobno, bo pytanie wraca często: czy oczyszczenie energetyczne jest bezpieczne. Warto przeczytać przed, a nie po.
Czy muszę w to wierzyć
Nie. Sporo osób, z którymi pracowałem, było nastawionych sceptycznie i nie przeszkodziło to w niczym.
Czy da się to zrobić na odległość
Tak i tak właśnie pracuję. Dlaczego kilometry nie mają tu znaczenia, wyjaśniam w tekście o oczyszczaniu energetycznym na odległość.
Czy to jednorazowe
Tak. Nie sprzedaję cykli ani abonamentów i nikt uczciwy nie zaproponuje ci dwunastu spotkań na pierwszym kontakcie.
Od czego zacząć
Nie od egzorcyzmu. Od sprawdzenia.
Zamów analizę energetyczną ze zdjęcia za 48 zł. Napiszę ci wprost, co widzę, ile tego jest i skąd przyszło. Bardzo często odpowiedź brzmi, że to nie jest nic cięższego, i wtedy wystarczy zwykłe oczyszczenie energetyczne albo nic.
Jeśli po analizie okaże się, że sprawa jest cięższa niż podczepy, dopiero wtedy rozmawiamy o egzorcyzmie. W tej kolejności, nie odwrotnie.
