Zasada brzmi prosto: myślisz o dobrym, przyciągasz dobre. Myślisz o złym, przyciągasz złe.
Brzmi jak nadzieja, a dla części ludzi jest jednym z najokrutniejszych zdań, jakie usłyszeli. Wytłumaczę dlaczego, i co z tej idei zostaje, kiedy odejmie się od niej to, co szkodzi.
Dlaczego to bywa okrutne
Bo z tego zdania wynika wprost, że kto ma źle, sam sobie to zrobił.
Człowiek, który stracił pracę, chorował albo pochował kogoś bliskiego, dostaje w ten sposób do niesienia drugi ciężar: winę za własne nieszczęście. I nie ma jak się obronić, bo każda wątpliwość jest dowodem, że ma złe nastawienie.
Nie stosuję tego wobec klientów i nie stosuję wobec siebie. Ludzie nie przyciągają wypadków, powodzi ani cudzej złośliwości.
Co w prawie przyciągania jednak jest
Coś jest i nie ma sensu tego wyrzucać razem z resztą. Tylko działa inaczej, niż obiecują poradniki.
Uwaga wybiera to, co widzisz
Kiedy postanowisz kupić konkretny samochód, zaczynasz go widzieć na każdej ulicy. Nikt nie dostawił tych aut. Zmieniło się to, co twoja uwaga wyławia z tego samego otoczenia.
Dokładnie tak samo działa to z okazjami, ludźmi i pomysłami. Jeśli nazwiesz konkretnie, czego szukasz, zaczniesz to zauważać. To nie jest magia, to jest sposób działania uwagi, i jest bardzo skuteczny.
Nastawienie zmienia zachowanie, a zachowanie zmienia wyniki
Człowiek przekonany, że i tak nie dostanie tej pracy, pisze zgłoszenie inaczej, mówi na rozmowie inaczej i wychodzi wcześniej. Nie przegrywa dlatego, że wysłał złą myśl w przestrzeń. Przegrywa, bo zachował się zgodnie z własnym przekonaniem.
To, co powtarzasz, staje się twoją wersją siebie
Zdanie „nigdy mi się nie udaje”, powtarzane latami, przestaje być opisem, a staje się instrukcją. Nie dlatego, że wszechświat słucha. Dlatego, że ty słuchasz.
Czego ta zasada nie zrobi
Nie odwoła choroby, wypadku ani cudzej decyzji. Nie zastąpi pracy, pieniędzy i czasu. I nie tłumaczy niczyjego nieszczęścia.
Jeśli ktoś ci mówi, że wystarczy uwierzyć wystarczająco mocno, zapytaj, co według niego wynika z tego dla dziecka, które zachorowało. Odpowiedź na to pytanie pokazuje, czym ta nauka naprawdę jest w jego wydaniu.
Jak wykorzystać to uczciwie
Nazwij konkretnie, nie ogólnie
Nie „chcę więcej pieniędzy”, tylko „chcę zarabiać tyle a tyle, robiąc to a to”. Uwaga nie umie wyławiać kategorii, umie wyławiać konkrety.
Zapisz i schowaj
Nie powtarzaj tego codziennie przed lustrem. Zapisz raz, schowaj, wróć do kartki za trzy miesiące. Codzienne powtarzanie zamienia cel w rytuał, a rytuał w kolejny obowiązek.
Dopisz jeden ruch na najbliższy tydzień
To jest ta część, której nie ma w poradnikach. Do każdego zapisanego celu dopisz jedną konkretną rzecz do zrobienia w ciągu siedmiu dni. Jedną, wykonalną.
Nie zabraniaj sobie czarnych myśli
Walka z własnymi myślami zabiera więcej energii niż sprawa, której dotyczą. Myśl przyszła, zauważyłeś, idziesz dalej. To wystarczy.
Najczęstsze pytania
Czy afirmacje działają?
Potrafią pomóc, gdy są zdaniami, w które da się uwierzyć, i szkodzą, gdy są zaprzeczeniem oczywistości. Rozpisałem to osobno w tekście o afirmacjach.
Czy myśli mogą komuś zaszkodzić?
Przelotna złość nie robi nikomu krzywdy i nie warto się nią zadręczać. Czym innym jest coś prowadzonego świadomie, długo i z zamiarem, i o tym pisałem osobno w tekście o różnicy między urokiem a klątwą.
Robię wszystko zgodnie z tą zasadą i nic się nie zmienia. Co teraz?
Sprawdź, czy do celu dopisałeś ruch na ten tydzień. W dziewięciu przypadkach na dziesięć okazuje się, że jest cel, jest wizualizacja i nie ma ani jednego działania.
Kiedy blokada jest gdzie indziej
Bywa, że człowiek nazwał cel konkretnie, zaplanował ruchy, zaczął działać, a i tak za każdym razem coś się rozsypuje na tym samym etapie. Nie na różnych, zawsze na tym samym.
To już nie jest kwestia nastawienia i powtarzanie zdań tu nie pomoże.
Warto zacząć od tekstu o trudności z braniem, bo bardzo często sprawa siedzi właśnie tam. A jeśli to nie to, od sprawdzenia jest analiza energetyczna z odczytem ze zdjęcia za 48 zł.
