Zacznij od jednej rzeczy, zajmie dziesięć minut. Wypisz trzy ostatnie próby, które ci nie wyszły, i pod każdą napisz, w którym momencie się skończyły. Nie dlaczego, tylko kiedy. Na którym kroku.
Jeśli we wszystkich trzech wyjdzie ten sam krok, masz odpowiedź, zanim doczytasz ten tekst do końca.
Czym jest blokada ścieżki, a czym nie jest
Blokada ścieżki to powtarzalne zatrzymanie w tym samym punkcie drogi, niezależnie od tego, jaką drogę wybierzesz.
Powiem od razu, czym nie jest, bo słowo los robi tu dużo szkody. Nie jest wyrokiem, nie jest przeznaczeniem i nie jest karą. Nikt ci tego nie przypisał i nic nie jest w tym zapisane na stałe. Gdyby było, nie miałbym o czym pisać, bo nie dałoby się z tym nic zrobić.
Blokada ścieżki jest mechanizmem i ma trzy części: moment, w którym zawsze się zatrzymuje, zachowanie, które to zatrzymanie wywołuje, i powód, dla którego to zachowanie kiedyś było sensowne.
Po czym poznać blokadę ścieżki, a nie zwykły brak szczęścia
Różnica jest w powtarzalności miejsca, nie w liczbie porażek.
Brak szczęścia rozkłada się przypadkowo. Raz coś nie wyszło na starcie, raz w połowie, raz na końcu, i powody były różne za każdym razem.
Blokada ścieżki kończy sprawę zawsze w tym samym punkcie. Zawsze na rozmowie o pieniądzach. Zawsze przy podpisie. Zawsze w trzecim miesiącu. Zawsze, gdy trzeba o coś poprosić. Zmieniasz branżę, miasto, ludzi, a ściana stoi w tym samym miejscu drogi.
Trzy znaki, po których to rozpoznasz:
– punkt zatrzymania jest ten sam, choć okoliczności były różne
– potrafisz przewidzieć, kiedy to się stanie, i zwykle masz rację
– w innych obszarach życia radzisz sobie dobrze, więc to nie kwestia zaradności
Cztery punkty, w których zatrzymuje się najczęściej
Z tego, co widzę w pracy, prawie wszystko mieści się w czterech.
Tuż przed wzięciem. Doprowadzasz sprawę do momentu, w którym trzeba wyciągnąć rękę, i wtedy odpuszczasz. Umowa gotowa, cena ustalona, a ty nagle widzisz powody, żeby się wycofać.
Przy pokazaniu się. Robota zrobiona, a nie wysyłasz, nie publikujesz, nie mówisz. Czekasz na lepszy moment, który nie przychodzi.
W trzecim miesiącu. Start idzie dobrze, a potem przychodzi dzień, w którym wszystko traci sens, i to zawsze mniej więcej w tym samym czasie od początku.
Przy pierwszym sprzeciwie. Jeden człowiek mówi, że to się nie uda, i to wystarcza, choć dziesięć innych mówiło przeciwnie.
Skąd się to bierze
Blokada ścieżki prawie nigdy nie powstaje z twojej decyzji. Powstaje z jednej sytuacji, po której wyciągnąłeś wniosek szerszy niż ona sama.
Raz poprosiłeś i usłyszałeś, że jesteś bezczelny. Raz pokazałeś swoje i ktoś się z tego zaśmiał. Raz coś poszło i zabrano ci to w połowie. Wniosek miał cię chronić przed powtórką i chroni do dziś, tylko że sytuacja minęła dawno, a ochrona pracuje dalej.
Czasem źródło jest starsze od ciebie i powtarza się przez pokolenia. To osobna sprawa, opisałem ją w tekście o wzorcach rodzinnych, a jeśli powtarza się nie zachowanie, lecz sam los, w tekście o klątwie rodowej.
Co zrobić, kiedy już wiesz, gdzie stoi ściana
Trzy rzeczy, wszystkie bez niczyjej pomocy.
Pierwsza: nazwij krok, nie problem. Nie „mam blokadę na pieniądze”, a „kończę się w momencie, w którym trzeba podać kwotę”. Krok da się przejść, problem nie da się rozwiązać.
Druga: przygotuj jedno zdanie na ten krok, zawczasu, na piśmie. Dosłownie jedno. Blokada ścieżki działa w sekundach i w tych sekundach nie wymyślisz niczego, więc trzeba mieć gotowe. Przy cenie: podaj kwotę i zamilcz. Przy pokazaniu: wyślij bez czytania po raz czwarty.
Trzecia: przejdź ten krok raz, w sprawie najmniejszej z możliwych. Nie w tej najważniejszej. Chodzi o to, żeby ciało dostało dowód, że po tym kroku nic się nie stało, a dowód działa tylko z własnego doświadczenia.
Czego nie robić
– nie szukaj winnego z przeszłości, bo wskazanie go nie przenosi cię przez krok
– nie bierz się za wszystkie cztery punkty naraz; wybierz ten, który wraca najczęściej
– nie powtarzaj afirmacji o obfitości, bo blokada ścieżki nie siedzi w zdaniu, tylko w sekundzie, w której trzeba coś zrobić
– nie czekaj na lepszy moment, bo to jest właśnie forma, w jakiej ta blokada się objawia
Kiedy sam tego nie przejdziesz
Bywa, że człowiek zna krok, ma gotowe zdanie, ćwiczył je, a w tamtej sekundzie ciało i tak robi swoje. Nie raz, a za każdym razem, przez lata.
Wtedy zwykle nie chodzi już o nawyk ani o decyzję, tylko o to, co pod tym siedzi i włącza się szybciej niż myśl. Z wnętrza tego nie widać, bo patrzysz na to oczami człowieka, który stoi przed ścianą.
Od tego jest sprawdzenie. Analiza energetyczna ze zdjęcia kosztuje 48 złotych i kończy się konkretną odpowiedzią: co widzę, ile tego jest i skąd przyszło. Także wtedy, gdy odpowiedź brzmi, że to wyuczone zachowanie i nic więcej tam nie siedzi, bo tak bywa często i wtedy nic więcej nie jest ci potrzebne.
Jeśli wyjdzie, że jest co zdejmować, dalej jest oczyszczenie energetyczne. Ceny w cenniku.
Najczęstsze pytania
Czy blokada ścieżki to to samo co klątwa?
Nie, i mylenie tych dwóch rzeczy kosztuje ludzi najwięcej pieniędzy w tej branży. Różnice między urokiem, klątwą i podczepem rozpisałem w tekście o podczepach energetycznych.
Czy można to sprawdzić wahadełkiem?
Przy własnej sprawie nie polecam, bo jesteś najbardziej stronniczy wtedy, gdy pytasz o siebie. Napisałem o tym w tekście o wahadełku dla początkujących.
Ile czasu zajmuje przejście takiego kroku?
Pierwsze przejście w małej sprawie bywa kwestią jednego dnia. Utrwalenie zależy od tego, jak długo ściana stoi, i nie podam terminu, bo nikt uczciwy nie może.
Czy to wróci?
Sam krok nie wraca, jeśli przeszedłeś go kilka razy. Wraca wtedy, gdy zdjęto skutek, a przyczyna została, i dlatego pracuję w tej kolejności, a nie odwrotnie.
Zacznij od trzech próśb
Trzy ostatnie rzeczy, które nie wyszły, i przy każdej jedno słowo: na którym kroku się skończyły.
Jeśli to ten sam krok, wiesz już, gdzie masz pracować.